Suska & Kabsch i Rodzaj Żeński przedstawiają...


Rzecz o znajdowaniu w słowach tego, co trzymamy w sercu

Przelać miłość na papier, to szukać wyrazów do opisania uczucia, na które tak często brakuje nam słów. Czy potrafimy objąć namiętność piórem? Szukać czułości w słowie pisanym, nazywać to, co tak bardzo wyjątkowe? Czy forma listu miłosnego jeszcze żyje? Czy często piszemy "kocham"?

W lutym razem z Natalią z Rodzaju Żeńskiego nawoływałyśmy do przelewania uczuć na papier: pisania listów miłosnych, podejmowania prób wysłowienia i nazwania tego, co głęboko w sercu.

Częścią akcji Miłość na papier był konkurs, a z końcem lutego przeszedł trudny moment jego rozwiązania i wyłonienia zwycięzców. Trudny, bo doceniamy każdy list, każdy wpis, każde słowo, którym się z nami podzieliliście. Wszystkie teksty, jakie do nas trafiły są szczere, często intymne, pełne nieoczywistych metafor.

Trzy główne nagrody przyznałyśmy:

  • Julii za jej wizualno-słowne "Hahorki"
  • Aojde za tekst o perypetiach z Wenus i Marsem
  • Zuzie za wiersz o szukaniu po śladach i jego odręczną formę (z ilustracjami!)

Poza tym chciałybyśmy wyróżnić i podzielić się z Wami tekstami Aleksandry, Gabrieli, Wiktorii z NIE.WYGODNE i Emocjonalnej Divy.

Poniżej publikujemy wszystkie nagrodzone prace. Bardzo dziękujemy wszystkim, którzy dołączyli do akcji. Liczymy, że te najważniejsze słowa o miłości nie dotarły do nas, tylko do osób, które kochacie.

MIŁOŚĆ NA PAPIER!



z cyklu Hahorki, autorka: Julia Więcko


-


kobiety są z wenus

mężczyźni zaś z marsa


drogi panie

gdyby mnie wziąć pod włos

jak oliwa spłynie prawda

on nigdy nie był z marsa


gdy całował delikatnie

zrywał krwiste tulipany

gdzieś z ogrodu swojej mamy

nie było w nim krztyny marsa


wenus zawsze był chłopcem

który trzymał mnie za rękę

pod nosem nucił piosenkę

której głowa była pełna


utarło się wśród ludzi

że wenus znakiem kobiety

lecz on chłopską duszą

siedzi obok

sen spędza jego powieki


a ja jestem jego marsem


autorka: aojde


-



z cyklu Hahorki, autorka: Julia Więcko


-


Beatlesi śpiewali ​"to love her is to need her everywhere",​ a przecież mówi się, że ​kochać kogoś to pozwolić mu odejść. Myślę że jesteśmy tylko ludźmi, rozdartymi miedzy potrzebami wynikającymi z naszej ludzkiej, słabej ale też pięknej natury, a schematami, które czasem zamiast ułatwiać, komplikują nasz świat. Tak więc ​miłość to szukanie​ własnej ścieżki, gdzieś pośrodku. ​To akceptacja​ tego co mamy i jednoczesne dążenie do tego co chcielibyśmy mieć. I tak jak śpiewał Lou Reed ​"miłość to czas"​, który dajemy sobie i innym, wraz z zaufaniem, że nie opuszczą nas w poszukiwaniu wspólnego środka. 


Autorka: Aleksandra Sławińska


-



Autorka: Zuza Wicha - Lunaria


-


(czytając poniższy list, słuchaj tej piosenki)

Cześć,

Tak dawno nie słyszałam Twojego głosu, nie widziałam Twojej buzi, tak dawno już Cię nie ma, mnie nie ma dla Ciebie. Ty jesteś, wryłeś się w moją pamięć jak długo płynący strumień wody zaznacza zawsze swój bieg w twardym kamieniu. Tak samo jak on, byłeś mi naturalnie i delikatnie. Tak samo jak on byłeś na stałe. Aż pewnego dnia, ja dla Ciebie zniknęłam. Ty dla mnie nie. Jesteś. 

Jestem. Odbijam się w Twoich oczach , moje słowa odbijają się echem w Twoim głośnym śmiechu, mój zapach został na Twoim szaliku, który mi pożyczyłeś, bo było tak strasznie strasznie zimno. Moja szczoteczka stoi w Twojej łazience, a w Twojej lodówce jest moje ukochane awokado. To wszystko jest, tylko mnie już nie ma dla Ciebie. Ty jesteś.

Jesteś wszędzie tam, gdzie byliśmy razem. Na tej stacji metra, na której zawsze na mnie czekałeś, i na tej, na której się poznaliśmy.

Jesteś na niedzielnym leniwym targu, na którym kupowałeś moje ulubione figi. Jesteś w tym malutkim kinie, do którego zawsze chciałeś chodzić, żeby uciekać od ulicznego tłumu. Jesteś w zapachu moich perfum, w rysie na moim bucie, bo to przez Ciebie wtedy się tak głupio wywróciłam, pamiętasz? Jesteś w każdej piosence, ktora przemknęła przez moje uszy, kiedy byłam jeszcze dla Ciebie. Ty jesteś nadal. Chowasz sie za słowami rozgadanych przyjaciół na ulicy, za rozmarzonymi spojrzeniami zakochanych w metrze.

Wreszcie, jesteś wszędzie tam, gdzie nigdy Cię nie widziałam. Wychodzisz zza budynku, kiedy idę szybko i prawie na Ciebie wpadam. Jesteś w modnym barze, siedzisz obok mnie i nagle się odwracasz. Jesteś w tej małej księgarni i przeglądasz albumy fotograficzne japońskich artystów, podnosisz wzrok i patrzysz mi prosto w oczy. A ja tak zupełnie nie wiem co mam powiedzieć, bo tak wiele mówię Ci każdego dnia, a jednak nie jesteś to ten sam Ty. Ty, z którym byłam wtedy i z którym zostałam do dzisiaj jest mi naturalnie i delikatnie. I ja mu jestem. I będę.

Nie pocałuję Cię, bo ciągle nie wysiadasz z metra na naszej stacji, chociaż nadal Cię wypatruję.

Zadzwoń i nie dla Ciebie będę znów,

Ja

Autorka: Gabriela


-


Animozje

Już nie tak dawno Lopez uznał

Nieistotne, bez wpływu wręcz

Że to co dziś myśle, co czuje

Najpewniej, za rok zmieni się

Mam taką nadzieję, bo cholernie trudno egzystować jakkolwiek z myślą, a raczej myślami krążącymi wokół Twojego uśmiechu i tego jebanego błysku w oku. Nie chciałam tego, tak bardzo tego nie chciałam. Z taką pewnością miałam to na dystans, że uderzyło znienacka. Jedyne czego chce ja, a raczej moje ciało to znowu czuć ten słodki niedosyt kontaktu i bliskości z Twoją skórą i ustami. Brzdęk rozpinanego paska. Dzisiaj jest mocno intymnie. Czy to już za wiele? Przesada?

Pale mentole fajki, ich zieleń podkreśla moje zielone najki

Znowu się opieramy o te lodowate lustro na tej szafie wejściowej. Znowu wchodzisz w butach na dywan. A ja wchodzę butami w Twoje życie. Rozpierdalam każdy uporządkowany stosik. Jestem jak cicha, tykająca bomba, która rozpadając się wystrzeliwuje tysiące maluteńkich żyletek. A Ty nie jesteś lepszy… najlepszy. Nieosiągalny. Zimny jak posąg. Jesteś jak szklana panienka z pałacu kultury, tylko, że Tobie rzadko serduszko się zapala na kolor blue. Za to kiedy ja słyszę, bądź co gorsza czuje Twoje perfumy w podziemnym przejściu zapala mi się kiszkoskręt. Skręca mnie na myśl o tym. Na myśl o każdym słowie wypowiadanym przed, po i w trakcie. O tym jak zapalasz papierosa do kawy rankiem, i jak wieczorem mówisz, że musisz rzucić. O tym jak narzekasz na tego frajera spod czwórki, i śmiejesz się, że pizzę z ananasem i oscypkiem mogę jeść tylko ja, i chorzy w Gotham. I nawet ta cała szuflada skarpetek jakoś w to się wpasowuje.

Ale przecież tego w ogóle jeszcze nie grali.

I może to dlatego takie ekscytujące?

Autorka: Wiktoria / NIE.WYGODNE / #millerpisze


-


Myślałam, że dla Ciebie

Zmienię nawet miejsce urodzenia

A ostatecznie nie przerzuciłam nawet

Przedziałka na lewą stronę

W całej niemiłości do siebie

Ukochałam potrzebę akceptacji

Akceptuję, bo wolę po prawej


Autorka: Emocjonalna Diva